PIP z zębami — inspekcja pracy, która realnie egzekwuje prawo

Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadza rocznie kilkadziesiąt tysięcy kontroli, a mimo to nie może samodzielnie przekształcić pozornej umowy w etat i grozi mandatem najwyżej 2000 zł. Reforma z lipca 2026 daje inspektorom nowe uprawnienie, ale zostawia ostatnie słowo sądom. Razem chce inspekcji naprawdę silnej — sprawa mrożonych pracowników Dino pokazuje, dlaczego to konieczne.

Robotnicy w odlewni zakładów Bolinders w 1910 roku — przemysłowa hala pełna maszyn i form odlewniczych

Prawo pracy jest w Polsce napisane całkiem przyzwoicie — problem zaczyna się tam, gdzie ktoś ma go pilnować. Państwowa Inspekcja Pracy przeprowadza rocznie kilkadziesiąt tysięcy kontroli, ale jej realne narzędzia pozostają zaskakująco tępe: nie może sama uznać pozornego zlecenia za etat, a najczęstsza dolegliwość, jaką dysponuje jej inspektor, to mandat w wysokości do dwóch tysięcy złotych. Dla dużej firmy jest to koszt na tyle niski, że bywa wliczany w model działania. Razem chce to zmienić, dofinansowując inspekcję i dając jej uprawnienia, które faktycznie zmuszają pracodawcę do przestrzegania prawa.

Co PIP dziś może, a czego nie

Skalę pracy inspekcji dobrze widać w liczbach z 2024 roku, a jej ograniczenia — w tym, co po tych kontrolach realnie następuje.

Dane (2024). PIP dysponowała budżetem ok. 551 mln zł i 2810 etatami, ale kontrole prowadziło faktycznie ok. 1505 inspektorów. Przeprowadzili oni ok. 61,9 tys. kontroli u blisko 49,8 tys. podmiotów, w wyniku których ok. 3,2 tys. osób przeszło z umów cywilnoprawnych na umowę o pracę (Sprawozdanie GIP za 2024, druk sejmowy 1463).

Trzy tysiące etatów wywalczonych dla realnej gospodarki to i dużo, i mało zarazem, bo na jednego inspektora przypada wciąż kilkadziesiąt kontroli rocznie przy setkach tysięcy pracodawców. Kluczowy jest jednak nie sam wolumen, lecz to, co inspektor może zrobić, gdy stwierdzi nadużycie. Jeżeli uzna, że pod „umową zlecenia" kryje się zwykły stosunek pracy, do niedawna mógł jedynie wnieść powództwo do sądu pracy o jego ustalenie — a droga sądowa potrafi ciągnąć się latami, w trakcie których zatrudniony dalej pracuje bez praw etatowca. Mandat karny, jaki inspektor nakłada za wykroczenia przeciw prawom pracownika, sięga do 2000 zł, a w razie recydywy do 5000 zł (art. 96 Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia); dopiero grzywna orzekana przez sąd mieści się w przedziale od 1000 do 30 000 zł, tyle że wymaga osobnego postępowania.

Reforma z lipca 2026 idzie w dobrą stronę, ale za krótko

Od 8 lipca 2026 wchodzą w życie przepisy reformy PIP, które wreszcie dają inspektorowi coś więcej niż pozew. Nowa procedura jest dwuetapowa: inspektor wydaje nakaz, a okręgowy inspektor pracy może następnie wydać decyzję ustalającą istnienie stosunku pracy. Problem w tym, że odwołanie pracodawcy do sądu wstrzymuje wykonanie takiej decyzji, więc ostatnie słowo i tak należy do sądu — a wcześniejszą, mocniejszą wersję reformy, w której przekwalifikowanie następowałoby „z mocy prawa", odrzucił premier. W praktyce oznacza to postęp realny, lecz połowiczny: uparty pracodawca wciąż może grać na zwłokę, a ciężar dowodu i tak w dużej mierze przesuwa się na sąd.

Reforma inspekcji jest tu przywołana jako obowiązujący stan prawny (przepisy wchodzące od 8 lipca 2026 r.) i nie stanowi części programu Partii Razem. Program Razem idzie dalej niż ta reforma — chce, by inspekcja mogła realnie zmieniać formę zatrudnienia, gdy stwierdzi stosunek pracy.

Dlaczego słabe kary nie działają: mrożeni pracownicy Dino

Najlepszą ilustracją tego, że niska kara przestaje odstraszać, była głośna sprawa warunków pracy w sieci sklepów Dino. Zimą 2025/2026 media i związkowcy opisali sale sprzedaży, w których temperatura spadała do przedziału 7–13°C, a punktowe pomiary bywały jeszcze niższe — przy kasie w Skierniewicach odnotowano 3,2°C, a w Sochaczewie poseł Adrian Zandberg zmierzył 8°C. Państwowa Inspekcja Pracy skontrolowała ponad 140 sklepów i wydała ponad 200 decyzji, z których kilkadziesiąt dotyczyło właśnie temperatury.

Cała rzecz w tym, co działo się dalej. Jak wyliczał „Forbes", średnia grzywna za niedogrzewanie wyniosła około 1,3 tys. zł, więc dla sieci zatrudniającej dziesiątki tysięcy ludzi taniej było zapłacić mandat niż ogrzać sklepy — ekonomia kary premiowała łamanie prawa zamiast je powstrzymywać. Do tego dochodziły doniesienia o zwolnieniu związkowej działaczki oraz o zastępowaniu etatów „grupą mobilną" pracowników bez stałej umowy, co domyka obraz: słaba inspekcja i słaby związek zawodowy wzajemnie się osłabiają, a rachunek płaci pracownik marznący za ladą.

Sprawa Dino nie jest wyjątkiem, lecz skrajnym przypadkiem reguły — i pokazuje, dlaczego inspekcja bez realnych narzędzi jest dla dużego pracodawcy jedynie policzalnym kosztem prowadzenia biznesu.

Co proponuje Razem

Wzmocnimy i dofinansujemy Państwową Inspekcję Pracy, nadamy jej uprawnienia do zmiany formy zatrudnienia osoby na umowę o pracę, jeżeli stwierdzony zostanie stosunek pracy. Wprowadzimy ochronę prawną sygnalistów, którzy zgłaszają naruszenia prawa pracy.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Państwo po stronie pracujących”, partiarazem.pl
  • Dofinansowanie i wzmocnienie PIP — więcej inspektorów i realne środki na kontrole.
  • Prawo do zmiany formy zatrudnienia na umowę o pracę po stwierdzeniu stosunku pracy, bez wieloletniej drogi przez sąd.
  • Ochrona prawna sygnalistów zgłaszających naruszenia prawa pracy.
  • Zrównanie mobbingu z wypadkiem przy pracy — pełny zasiłek wypadkowy, ochrona przed zwolnieniem i szybka ścieżka pozwu dla ofiar.

Skoro mobbing ma być traktowany jak wypadek przy pracy, dobrze widać, że praca i zdrowie to jedna sprawa — jak Razem chce naprawić publiczne leczenie, piszemy w siostrzanym serwisie: Razem naprawi ochronę zdrowia.

Dopóki jednak korzyść z oszukiwania na formie zatrudnienia pozostaje wysoka, sama inspekcja nie wystarczy — dlaczego trzeba jej towarzyszyć reformą podatkową, tłumaczymy tutaj: Jak jednolita danina kończy zysk ze śmieciówek. O tym zaś, jak silny związek zawodowy realnie wspiera pracę inspekcji w takich sprawach jak Dino, piszemy tu: Wolne związki zawodowe.

Źródła i dalsza lektura