Koniec z plagą śmieciówek — umowa o pracę jako standard

Na koniec 2024 roku blisko 2,46 mln osób pracowało w Polsce na umowach zlecenia i pokrewnych, w większości w firmach prywatnych i bez pełni praw pracowniczych. Razem zapowiada likwidację plagi śmieciówek i fikcyjnego samozatrudnienia — umowę o pracę tam, gdzie faktycznie wykonuje się pracę.

Robotnicy przy taśmie montażowej w fabryce Forda w 1913 roku — rzędy powtarzalnych stanowisk pracy

Za urzędowym określeniem „umowa o pracę" kryje się cały zestaw rzeczy, które w Polsce bywają luksusem: płatny urlop, wynagrodzenie za czas choroby, okres wypowiedzenia chroniący przed wylądowaniem na bruku z dnia na dzień, wreszcie składki, z których kiedyś złoży się jakaś emerytura. Milionom pracujących odmawia się tego wszystkiego, choć wykonują pracę niczym nieróżniącą się od etatowej — różni ją wyłącznie forma papieru, na jaki ktoś kazał im się zgodzić. Na koniec 2024 roku na umowach zlecenia i pokrewnych pracowało w Polsce blisko 2,46 mln osób, w przeważającej mierze w firmach prywatnych. Program Razem nazywa ten stan po imieniu i zapowiada jego koniec, mówiąc wprost o likwidacji plagi śmieciówek i fikcyjnego samozatrudnienia.

Skala: całe branże stoją na zleceniach

Śmieciówka dawno przestała być dorywczą fuchą studenta na wakacje. Stała się sposobem organizacji pracy w handlu, gastronomii, ochronie, logistyce, mediach i w sporej części branży IT, gdzie ludzie potrafią latami wykonywać te same obowiązki, w tym samym miejscu i pod tym samym nadzorem, formalnie pozostając „zleceniobiorcami" albo „samozatrudnionymi".

Dane. GUS w badaniu eksperymentalnym „Wykonujący pracę na podstawie umów zlecenia i pokrewnych" naliczył 2 262,9 tys. osób w marcu 2023 i 2 457,6 tys. osób na 31 grudnia 2024, z czego 89,3% w sektorze prywatnym. Statystyka obejmuje „umowy zlecenia i pokrewne" — jest to najlepsze dostępne przybliżenie skali śmieciówek, choć nie każde zlecenie stanowi nadużycie.

Do zjawiska mierzonego przez GUS dochodzi jeszcze fikcyjne samozatrudnienie, czyli sytuacja, w której pracownik zostaje namówiony albo wprost zmuszony do założenia jednoosobowej działalności i dalej pracuje dla tego samego szefa, w tych samych godzinach, tracąc przy okazji cały pakiet praw pracowniczych. Urzędowej statystyki takich przypadków nie znajdziemy, bo z definicji jest to obszar, który ma pozostać niewidoczny dla prawa pracy. Trudno jednak utrzymywać, że mowa o marginesie, skoro na kontrakty B2B przechodziły całe działy korporacji.

Dlaczego oszukiwanie na formie zatrudnienia się opłaca

Mechanizm jest prozaicznie ekonomiczny. Ta sama praca wykonywana na etacie kosztuje pracodawcę wyraźnie więcej niż na zleceniu czy kontrakcie B2B, ponieważ od umowy o pracę odprowadza się pełne składki, a od reszty w najlepszym razie ich część.

ElementUmowa o pracęZlecenie / B2B (typowo)
Płatny urlop (20/26 dni)taknie
Ochrona przed zwolnieniem, okres wypowiedzeniatakzwykle nie
Pełne składki (emerytura, renta, chorobowe)takczęściowo lub wcale
Płatne chorobowetakzależnie od dobrowolnej składki
Składki po stronie pracodawcyok. 19,5–22% podstawyczęsto zero

Składki, które przy etacie obciążają pracodawcę ponad samą pensję — emerytalna, rentowa, wypadkowa, Fundusz Pracy i FGŚP — sięgają mniej więcej 19,5–22 proc. podstawy (zestawienie stawek ZUS). Na śmieciówce albo fikcyjnym B2B ten koszt w dużej mierze znika, i właśnie w tej różnicy mieści się cała „atrakcyjność" takich umów dla zatrudniającego. Warto przy tym pamiętać, że mogło być inaczej, bo pełne oskładkowanie zleceń było jednym z kamieni milowych KPO zaplanowanym na 2025 rok — rząd wycofał się jednak z tego zobowiązania, więc opłacalność ucieczki od etatu trwa w najlepsze.

Plaga śmieciówek ma więc dwie warstwy, których nie da się od siebie oddzielić. Pierwsza jest prawna i sprowadza się do tego, że potrzebna jest realna możliwość przekwalifikowania pozornej umowy na etat, bez wieloletniego marszu przez sądy. Druga jest ekonomiczna: dopóki oszukiwanie na formie zatrudnienia pozostaje po prostu tańsze, dopóty będzie się je stosować, cokolwiek mówią przepisy. Program Razem próbuje odpowiedzieć na obie naraz.

Co proponuje Razem

Zbudujemy silną pozycję pracowników i ukrócimy bezczelne łamanie praw pracowniczych. Doprowadzimy do likwidacji plagi śmieciówek i fikcyjnego samozatrudnienia. (…) Wzmocnimy i dofinansujemy Państwową Inspekcję Pracy, nadamy jej uprawnienia do zmiany formy zatrudnienia osoby na umowę o pracę, jeżeli stwierdzony zostanie stosunek pracy.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Państwo po stronie pracujących”, partiarazem.pl
  • Likwidacja plagi śmieciówek i fikcyjnego samozatrudnienia — umowa o pracę wszędzie tam, gdzie faktycznie istnieje stosunek pracy.
  • PIP z prawem do przekształcenia pozornej umowy w etat po stwierdzeniu stosunku pracy, bez wieloletniej drogi przez sąd.
  • Koniec bezpłatnych staży i fikcyjnego wolontariatu.
  • Pracownicze ubezpieczenie od bezrobocia powiązane z ostatnią pensją w miejsce dzisiejszego symbolicznego zasiłku.

Prawną stronę tej reformy, czyli powód, dla którego dopiero inspekcja z realnymi uprawnieniami cokolwiek zmieni w umowach, rozwijamy osobno: PIP z zębami — inspekcja, która przekształci umowę. Nad stroną ekonomiczną, a więc nad tym, dlaczego dopiero jednolita danina odbiera opłacalność oszukiwania na formie zatrudnienia, zastanawiamy się tutaj: Jak jednolita danina kończy zysk ze śmieciówek.

Stabilna umowa o pracę rozstrzyga też o życiu poza pracą, bo bez niej trudno o zdolność najmu czy zaciągnięcia kredytu — jak zapewnić ludziom dostępny dach nad głową, piszemy w siostrzanym serwisie: Razem dla tanich mieszkań.

Źródła i dalsza lektura